8 procent zdjęć z fotaradarów ląduje w koszu. Dlaczego?

Maj 14, 2018
8 procent zdjęć z fotaradarów ląduje w koszu

Fotoradary to prawdziwa zmora kierowców. W ubiegłym roku te urządzenia odnotowały prawie milion wykroczeń polegających na przekroczeniu dopuszczalnych prędkości. Okazuje się, że nie wszyscy płacą za mandat. Dlaczego od niektórych kierowców nie udaje się wyegzekwować kary?

Dlaczego 8 proc zdjęć z fotoradarów ląduje w koszu?

Odpowiedź tkwi w narodowości kierowców. „Rzeczpospolita” poinformowała, że około 8% wykroczeń, które zarejestrowały fotoradary zostały popełnione przez kierowców zza naszej wschodniej granicy. Liczba wykroczeń sprawia, że większość takich kierowców czuje się w naszym kraju niemal bezkarnie.

Główny Inspektorat Transportu Drogowego informuje, że obecnie nie ma żadnego mechanizmu, który zidentyfikować kierowców np. z Białorusi i Ukrainy na podstawie tablic rejestracyjnych. Statystyki pokazują, że w ubiegłym roku do Polski wjechało 10 mln Ukraińców, 3,6 mln Białorusinów i 1,5 mln Rosjan. W przypadku takich kierowców mandaty z fotoradarów trafiają po prostu do kosza. Takich kierowców można ukarać tylko, gdy zostaną złapani przez drogówkę na gorącym uczynku.

Eksperci zaznaczają, że rozwiązaniem tego problemu jest udostępnienie bazy danych Centralnego Automatycznego Nadzoru Nad Ruchem funkcjonariuszom Straży Granicznej. Wówczas można kontrolować każdy wjeżdżający do kraju pojazd i wyegzekwować zapłacenie mandatu za popełnione wykroczenie w Polsce.

Niestety nie zanosi się, by takie rozwiązanie weszło w życie. Pomysł z włączeniem Straży Granicznej do systemu pojawia się od kilku lat.

Źródło: motoryzacja.interia.pl

 

Dodaj komentarz